Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katalońska sztuka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katalońska sztuka. Pokaż wszystkie posty
Śródziemnomorskie muchy są czyste. Wyglądają jakby były ubrane w gibraltarski apak. Fruwanie oliwkowej muchy jest zachwytem. Jestem pewien, że greccy filozofowie pokryci byli muchami.
Salvador Dalí
Podczas malowania, zawsze kładłem na swoje wąsy cukier z daktyli i troszeczkę miodu w kąciki ust, i cierpliwie czekałem na ten wielki moment, cieknącej satysfakcji. Zawsze gdy maluje ślinie się z satysfakcji. W momencie oczekiwania na muchę, pozostawiasz kąciki ust lekko otwarte i penetrujesz muchę. Kiedy miałem ją już w środku, zamykałem usta a mucha robiła „Brrrr”...i pozwalałem jej odfrunąć, i kolejno następna mucha, i następna. Jaka syberytyczna rzecz! I nawet w wakacje gdy spocona z pedałowania Francja, jeździła na rowerze w Tour de France, w Tv i w radiu mówiono o „bohaterach trasy”, a ja delektowałem się moją muchą. I jest w tym jeszcze jedna rzecz, w kąciku ust tworzy się biała chrosta, którą przygotowuje dla następnej z much.
Salvador Dalí
Muchy Dalíego

W 1954-tym, kiedy Eleanor i ja odwiedzaliśmy pierwszy raz Port Lligat, muchy były tak wielkie, w hoteliku którym nocowaliśmy, że niemożliwością było się zdrzemnąć. Kiedy rozmawialiśmy z Dalím i Galą na tarasie muchy krążyły wszędzie dookoła.W dzień gdy wracaliśmy taksówką do Barcelony (w tych czasach zajmowało to cztery godziny), postanowiliśmy zatrzymać się na obiad w Gironie. „Jest bardzo niebezpiecznie w Gironie”- ostrzegł nam Dalí, „ponieważ wszędzie jest pełno much. Jest gorzej niż w Port Lligat”. Obserwacja ta dała nam do myślenia o muchach świętego Narcyza, które towarzyszą mu na wielkim obrazie olejnym z 1958-1960 ("Odkrycie Ameryki przez Krzysztofa Kolumba"). Właśnie tam, w lewym rogu owego obrazu występuje święty Narcyz, który w latach 304-307 był biskupem Girony. Dalí nam powiedział, że biskup był zamordowany przez gelentiles, a w miejscu, w którym został zdradzony, Carlemany, postawiono mu kościół w 786-tym. Subkultura świętego znajdowała się w środku kościelnej fortyfikacji Świętego Feliksa. Stał się on ofiarą wielkich much, które gryzły konie wyjeżdżających z miasta francuskich okupantów, w październiku 1285-tego, 24-ego września 1653-ego i 24-ego maja 1684-tego, którzy byli atakowani przez muchy, aż do momentu gdy miasto nie zostało wyzwolone.
Jest znaczącym faktem, że Katalonia zaczęła w końcu zdobywać światowy impakt geniusza Dalíego, nawet, jeśli miała rozpocząć się od historii much. Dziś większość miast, w których mieszkał lub podróżował Dalí, w szczególności do Francji i Włoch, chciałoby odnaleźć relacje z mistrzem, aby go uhonorować stawiając mu na przykład pomnik.

(...)
Kontynuując drogą Dalíego, najbardziej interesującym tematem dla licznych jego krytyków i admiratorów stało się zdobycia referencji na temat much, które na obrazach Dalíego tworzą rodzinę popularnych owadów. Pamiętam jedną z okoliczności, kiedy kilku studentów sztuki z Girony przybyło do Teatru-Muzeum Dalí. Mistrz był zajęty przygotowaniami do inauguracji lecz znalazł chwilę, aby przywitać swoich admiratorów i zaprosić ich na popołudniowe spotkanie, na placu Rambla. Dalí był bardzo szczęśliwy gdy studenci sprezentowali mu muchę z Girony, hermetycznie zamkniętą w pudełku po filmie do aparatu. Atmosfera symbolu Świętego Narcyza nie wymagała żadnych dodatkowych wyjaśnień.
(...)
Pokrótce Dalí opublikował swoją książkę o komicznym tytule „Wąsy Dalíego” z fotografią na okładce Philipea Halsmana, na której znajdowała się mucha siedząc na jego wąsach. Dziś rezultatem jego najlepszej pracy stała się wystawa; w Muzeum Dalí, w Sant Petersburg, Florida, szkicu wykonanego brązowym tuszem z martwej muchy. Ten szkic datowany na lata pięćdziesiąte jest wynikiem pewnej sytuacji, a mianowicie, kiedy malarz znalazł martwą muchę, zmiażdżył ją i wysuszył na kawałku papieru w swojej pracowni. Potem zaprezentował on jeszcze sześć razy obraz bazujący na prawdziwym wyglądzie muchy, która do dziś bawi publiczność w zgadywanie, która z nich w prawdzie znajduje się na szkicu.
Dlatego też, nie ma co rozmyślać czy Muchy i Dalí to temat do robienia kawałów.
Morse Reynolds, Les mosques del Dalí, "Sant Narcís, Dalí i les mosques", Casa de la cultura "Les Bernardes" Salt-Girona, pp.
Muchy Świętego Narcyza
Bez wątpienia do najbardziej charakterystycznych girońskich legend należy ta o muchach Świętego Narcyza. Kiedy innych miasteczkom towarzyszy symbol smoka, orła lub lwa, mieszkańcy Girony dedykowali go małej domowej muszce!
Mówią, że cud much miał miejsce we wrześniu 1286 roku, kiedy król Francji, Filipa l’Ardit wraz z Piotrem Aragońskim otoczyli miasto. Po kapitulacji miasta, bez żadnego oporu gironian Francuzi wkroczyli do miasta, prezentując haniebne zachowanie: zaczęli kraść, znieważać i poniżać mieszkańców miasta; wkraczyli do kościołów, aby wyśmiać przedmioty religijnych kultów po czym, zabrali się do zniewaszczenia ciała Świętego Narcyzego łamiąc mu ramię, umieszczonego w kolegiacie kościoła Świętego Felixa,.
Miara została przekroczona: z ciała świętego zaczęły wyfruwać ogromnego rozmiaru muchy, które natychmiast, o sile nieprzerywalnej furii zaczęły gryźć francuskich żołnierzy oraz ich konie. Wszyscy pogryzieni padali śmiertelnie.

Zaistniałe prawdopodobieństwo owej sytuacji stało się okazją do gromadzenia licznych tekstów pisanych, homilii i legend, i zajęły swoje miejsce w girońskiej typice i topice ikonograficznej Girony, nieodłącznie wiążącej się z wizerunkiem much.
Vivó Carles, Liegendes i Misteries de Grirona, Quaderns de la Revista de Girona, 24 Novembre 1989, Diputacio de Girona, "Sant narcís, Dalí i les mosques”, Casa de la cultura „ Les Bernardes” Salt-Girona, pp.
Mówią, że cud much miał miejsce we wrześniu 1286 roku, kiedy król Francji, Filipa l’Ardit wraz z Piotrem Aragońskim otoczyli miasto. Po kapitulacji miasta, bez żadnego oporu gironian Francuzi wkroczyli do miasta, prezentując haniebne zachowanie: zaczęli kraść, znieważać i poniżać mieszkańców miasta; wkraczyli do kościołów, aby wyśmiać przedmioty religijnych kultów po czym, zabrali się do zniewaszczenia ciała Świętego Narcyzego łamiąc mu ramię, umieszczonego w kolegiacie kościoła Świętego Felixa,.
Miara została przekroczona: z ciała świętego zaczęły wyfruwać ogromnego rozmiaru muchy, które natychmiast, o sile nieprzerywalnej furii zaczęły gryźć francuskich żołnierzy oraz ich konie. Wszyscy pogryzieni padali śmiertelnie.

Zaistniałe prawdopodobieństwo owej sytuacji stało się okazją do gromadzenia licznych tekstów pisanych, homilii i legend, i zajęły swoje miejsce w girońskiej typice i topice ikonograficznej Girony, nieodłącznie wiążącej się z wizerunkiem much.
Vivó Carles, Liegendes i Misteries de Grirona, Quaderns de la Revista de Girona, 24 Novembre 1989, Diputacio de Girona, "Sant narcís, Dalí i les mosques”, Casa de la cultura „ Les Bernardes” Salt-Girona, pp.
Entomologiczna pasja Salvadora Dalíego

Konik polny:
Wystarczy przeczytać kilka stron z „Sekretnego życia”, dedykowanego traumatycznym przeżyciom z dzieciństwa spowodowanych owym owadem. W latach gdy inni go kolekcjonowali w szufladach i puszkach, aby odgadnąć rozgniatając go, jego prawdziwą postawę; u Dalíego znalazł on znaczącą pozycję w licznych jego pracach, z roku 1926-ego zdradzając tym samym wysiłek powtarzanego przez autora egzorcyzmu, decydującej chwili w jego życiu – widział on w nim prezentacje wielkiej przeszkody psychoanalitycznej. Konik polny znikną krótko po tym, jak pojawiła się Gala.

Mrówka:
Najbardziej precyzyjne i rozgrzewające do pracy robactwo mistrza. Począwszy do uroczystego ujęcia z filmu „Pies andaluzyjski”, aż po autoportret z pieczonym bekonem, z 1941-ego.
Spacerując i przechadzając się zakurzonymi ścieżkami Empordá lub Cap de Creus niemożliwym wręcz jest nie znalezienie długiej linii spacerujących czarnych brylantów, ciągnącej się metrami nieprzerwanej dróżki.
(...)

„Dlaczego idąc na zbieranie resztek korku, znajduje dziurę w środku mojej ręki wypełnioną skoncentrowanymi mrówkami, dającymi mi poczucie pustej gotującej się łyżki? Dlaczego gotując się, tak delikatnie, zaczynam dygotać ze wstydu? Dlaczego dziura w ręce nie sprawia mi żadnego bólu?”
Mrówki prędko poruszają się po planszy miękkich zegarów, pod wpływem innej części składowej, pod retrospekcją żeńskiego Bust; oddają poczucie wstydu rozpraszającego się po kącikach ust i rzęs Autoportretu z 1941-ego.
Mucha:
Rodzinne zwierzątko, owad paranoiczno-krytyczny per exelent, słowami mistrza, krąży wokół niego przez całe jego życie, wypełnia jego senny noktrum i zawsze mu towarzyszy („Szczęśliwy jestem tylko w słońcu, nagi i pokryty muchami” – z "Dziennika geniusza"). Praktycznie owady te pokrywają prawie zawsze jego płótna, koniecznie przylatuje ona na Torero w 1970-tym, aby moglibyśmy ujrzeć je pokrywające całą przestrzeń obrazu, krążące nad teorią Venus z Milano o rozmiarze miniaturki i wyfruwające we własnym stylu lub jego żwawej imitacji, ulatniając się odważanie z oka.
Po pasjonującej podróży entomologicznej, Dalí zwrócił się w stronę skoczogonek, które odkrył w latach 60-tych. Są to małe, skrzydlate organizmy, od jednego do dwóch milimetrów długości, które żyją w miejscach słonecznych i ciepłych, na odchodach i na mchu. Na jednym z wykładów, na drodze naszych poszukiwań pojawił się jeden z podobnego rodzajów owad, który występuje na naszym terenie śródziemnomorskim pod nazwą Proctostephanus ze względu, iż nad odbytem niesie on koronę (prostos-tephaus: ukoronowany odbyt). Prawdopodobieństwo między królewską koroną a dziurą w odbycie doprowadziło Dalíego do wniosku, iż jest to jedna z form królewskiej korony, która od milionów lat, stanowiła symbol koronacji monachijskiej, katolickiej, apostolskiej i romańskiej, i która występowała na uroczystej fotografii Edgertona, reprezentującej krople mleka na cieknącej powierzchni. Zainteresowanie Proctostephanus było tak wielkie, że Dalí udał się na symboliczną pielgrzymkę do Sant Pere de Roda, aby go osobiście spróbować mając na uwadze jego królwski symbol.
Po jakimś czasie odkryłem w Grecji nową odmianę skoczogonka i chciałem uhonorować nim mistrza Dalíego i jego Gale, postanowiłem skonstruować nazwę ogólną, założoną z członu „dalí” i nazwy genetycznej, dedykowanej Gali. Dalianus galae narodził się. Położyliśmy go wraz z innymi formami gatunku skoczogonka w samym sercu, symbolu trawienia i odbytu, tak uwielbianego przez Dalíego.
(...)
Jest jeszcze kilka innych rodzajów owadów, które zwróciły szczególną uwagę Dalíego, jak na przykład Oryctes nasicornis, który bez wątpienia przypomina daliańskiego nosorożca, czy też stara gąsienica sfinksa euforbia, którą pewnego dnia mu przywiozłem, i której chciał zaszczepić jakąś plastyczną materię, aby przyłączyć ją do kopii obrazu, do górnej części twarzy Świętej Teresy z Bernin, znajdującej się obecnie w muzeum, w Figueres.
Cassagnau P.,Sant Narcís, Dalí i les mosques”, Casa de la cultura „ Les Bernardes” Salt-Girona, pp.
Dali i surrealizm

W marcu 1929 Dalí odwiedza Paryż po raz drugi.
Nie miał jeszcze skończonych 25-ciu lat, a ruch awangardowy w Katalonii odbijały się już dużym echem. Publikacje „Żółtego manifestu”, artykułów w „Przyjaciel sztuki” oraz skandaliczne konferencje...Ten rodzaj działalności stał się konsekwencją wejścia w tym samym roku, w skład paryskiej Grupy Surrealistycznej . Początkowe lata należą do tych najintensywniejszych. Dalí uczestniczy w wystawach organizowanych przez grupę reprezentując swoją indywidualność, pisząc artykuły do czasopism promowanych przez Surrealistów, publikując w sumie pięć książek, występując na konferencjach, malując zaskakujące obrazy, wypisując nieskończoną liczbę kartek czy ilustrując „Maldorowe szanty”....w listopadzie tego samego roku, do jego pierwszej z wystaw, w sali Goemans, w Paryżu, André Breton pisze mu wstęp: Z Dalím, mówi Breton, po raz pierwszy otworzyłem na mol okno mentalności....podsumowując, wszytsko zależy od wolontariuszy możliwości aluzyjnych.

(...)
W pierwszym z numerów czasopisma "La Surrealisme au Service de la Révolution" wyjaśnia swoją metodę paranoiczno-krytyczną, w artykule dedykowanym Gali Eluard pod tytułem „Zgniły osioł” (tytuł, który odpowiada kilku obrazom z jego pierwszej wystawy, z 1928-ego, i na których prawdopodobnie po raz pierwszy pojawiają się muchy fruwające nad martwym osłem), pisze: „działanie o tendencji moralnej mogłoby być prowokacją wolontariatu paranoicznej wściekłości systematycznej dezorientacji.” W tym samym artykule profesjonalnie kończy swoją walkę z Surrealistami: „Działalność moralna nowych wizerunków może paralelnie w stosunku do działalności Surrealistów, złożyć się w ruinę rzeczywistości, na całej szerokości profilu infamii i idealnej drętwoty estetyków, humanistów i filozofów etc.,prowadzących nas do źródła masturbacji, ekshibicjonizmu, kryminału i miłości”.
W następnym roku (1932), w numerze 4-tym czasopisma "Surrealisme au Service de la Révolucio" Dalí publikuje artykuł „Reverie”, historię „Dulita”. Artykuł Dalíego sprowokował wielki skandal w Grupie Komunistycznej i natychmiastowe zerwanie z nią kontaktu. Dalí z każdym dniem staje się coraz pełniejszym surrealistą, we wszystkim co robi i co mówi. Afirmacja swojej własnej osoby identyfikuje się z tym, co i jak robi tworząc wspólnie niekończące się prowokacje.

Dyskomfort i niezgoda wśród grupy surrealistycznej sprowokowały podpisanie protokołu przez Bretona i Benjamina Pereta, 3-ciego lutego 1934 roku na 42-ej Fontaine. Porządek dnia cechował się pewną osobowość, z rozmowy wynika, że: „Dalí zaczął czuć się winny podczas licznych akcji kontra-rewolucyjnych dążąc do głoszenia hitlerowskiego faszyzmu, niżej podpisani proponują (...) wycofać go z Surrealistów jako członka o faszystowskich poglądach(...)”.
Crevel i Eluard zagłosowali przeciwko ekspulsji Dalíego, jednak nie było to jasno zdefiniowane, aż do momentu wystawy Surrealisty w Galerii Arcy, w Nowym Yorku, gdzie Dalí zaprezentował Madonnę, która skuwa łańcuchami deklaracje walki z paryską grupą: nie afirmując pozycji realnej Dalíego.
Sam Dalí staną po stronie sprawiedliwości, która przyświadcza nas o tym, że się nie mylił, mówiąc: „Różnica między surrealistami i mną jest taka, że ja jestem surrealistą”.
Dalí i el surrealisme ,"Sant Narcís, Dalí i les mosques", Casa de la cultura „ Les Bernardes” Salt-Girona, pp.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

